Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla malucha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla malucha. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2015

Szybki koktajl biszkoptowy

Desery dla dzieci - ma być zdrowo i pysznie. Bardzo mi zależy, by syn zawsze dostał  na podwieczorek dawkę świeżych owoców, więc w ruch najczęściej idzie blender. Na szczęście trwa lato - od wyboru do koloru.



Dzisiaj utylizujemy:
  •  leciutko podeschnięte biszkopty z niezamkniętej paczki: 5-6 sztuk
  • 1 garść kawałków arbuza
  • 2-3 brzoskwinie
  • 1 łyżka świeżo zmielonego siemienia lnianego
  • 0,5 szklanki mleka sojowego

Umyte brzoskwinie obieramy ze skórki, kroimy. W naczyniu blendera z końcówką "s" blendujemy biszkopty, następnie dorzucamy arbuza, brzoskwinie, mleko i zmielone w młynku do kawy siemię i blendujemy. Gdy konsystencja nie odpowiada naszemu dziecku, dolewamy mniej lub więcej mleka (u nas raczej na gęsto). Podajemy w pucharkach.

 

niedziela, 8 lutego 2015

Suflet z kaszy mannej na deser

Jako wyrodna matka nie karmię mojego dziecka gotowymi deserkami, serkami, jogurcikami "niezbędnymi do prawidłowego rozwoju"" itp. wciskanymi nam w reklamach. Zakasuję rękawy i staram się dać coś zdrowego i smacznego.

Przepis na to danie znalazłam, jako maniaczka czytania etykiet, na opakowaniu od najzwyklejszej, kupowanej w osiedlowym sklepiku kaszy mannej. Nie nastawiałam się na jakieś cudo natury kulinarnej, ale zrobiłam i nie żałuję. Suflet dość często ląduje u mnie w piekarniku, szczególnie że jest szybki w wykonaniu i za jednym zamachem mam deser na 2 dni dla małego oraz pyszne małe "co nie co" w pracy dla mnie.


Z przepisu usunięty został cukier, a dodane zostały daktyle i inne suszone owoce, które naturalnie słodzą nam deser.



Składniki to:
  • 90 g kaszy mannej (3 łyżki to 50 g)
  • pół litra mleka
  • 10 g masła
  • 2 jajka
  • 1/2 - 1 szkl.suszonych owoców: daktyle, morele, rodzynki, śliwki itd. W tym przypadku panuje pełna dowolność, czasem dodaję więcej, czasem mniej, niekiedy w suflecie ląduje starte jabłko - co komu przyjdzie do głowy i co nasze dziecko lubi. Proszę jednak nie rezygnować z moreli - są świetnym źródłem dobrze przyswajalnego żelaza.



 Kaszę manną gotujemy w mleku, następnie odstawiamy, żeby ostygła. Wszystkie owoce sparzamy wrzątkiem i drobno kroimy. Masło i żółtka utrzeć razem, następnie dodać do owoców. Gdy kasza będzie letnia, mieszamy z owocami i ubitymi na sztywno białkami. Przekładamy do naczynia wyłożonego papierem do pieczenia i zapiekamy w 180 st. na kolor lekko złoty.


Suflet wychodzi fajny, mokry, konsystencja idealna do jedzenia palcami.

środa, 23 lipca 2014

Nie da się nie podjadać bobu!

Jestem maniaczką strączków. Uwielbiam je we wszystkich postaciach. Ale największą miłością darzę bób, głównie dlatego, że sezon na niego trwa o wiele za krótko... Dlatego też staram się najeść nim aż po korek, właśnie teraz, gdy woła do mnie z każdego straganu. Część ląduje też w zamrażalniku, na specjalne okazje. 


Okazuje się jednak, że w tym roku mam niezłego konkurenta. Mój syn też przepada za tym zielonym cudem natury. Niestety nie zaprezentuje super odjazdowego przepisu na oszałamiające bobowe danie, bo.... po prostu nie umiem. Nie umiem z bobu zrobić nic innego oprócz zjedzenia go podczas obierania.
Jednak gdy zaspokoję pierwszy głód, lubię bób zjeść w formie sałatki:
  • szklanka bobu
  • pół awokado pokrojonego w kostkę
  • pomidor pokrojony w kostkę
  • pół ząbku czosnku przeciśniętego przez praskę
  • 2 łyżki dobrego oleju rzepakowego
  • szczypiorek
  • sól, pieprz do smaku


Za to dla 11-miesięcznego potomka robię pastę na chleb:
  • pół szklanki bobu 
  • ćwiartka awokado
  • pół ugotowanego żółtka
  • łyżeczka posiekanej pietruszki
  • 1 łyżka oleju rzepakowego

W pierwszym przypadku mieszam wszystko razem. Małemu wszystko rozgniatam widelcem i smaruję chleb. Zajadamy razem popijając sokiem jabłkowym.

czwartek, 3 lipca 2014

Coś dla malucha z pięcioma zębami - kotlety selerowe

Mój mały, dziesięciomiesięczny smerf nie jest typem tadka-niejadka. Wręcz przeciwnie, lubi poznawać nowe smaki i chętnie rozdziawia pyszczek. A że ostatnio zasmakowały mu makarony z matki talerza, a blender powoli pokrył się już dawno kurzem, przyszła pora na prawdziwego kotleta dla mego faceta.


Na 5 kotlecików potrzebujemy:
  • połowę dużego selera
  • pół szklanki płatków owsianych
  • 1 jajko - samo żółtko
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżka oleju do smażenia
Seler ugotowałam do względnej miękkości  i rozgniotłam widelcem. Płatki namoczyłam w ciepłej wodzie, aby napęczniały. Obie masy łączymy i dodajemy żółtko i koperek. Formujemy małe kotleciki. Gdy konsystencja będzie za luźna dodajemy jeszcze płatków. Rozgrzewamy posmarowaną olejem patelnię i smażymy kotleciki na złoto. 



Ja serwowałam je małemu z kaszą jęczmienną z marchewką i kalarepką. Smakowało i to jak, szczególnie że można było samemu ładować do buzi.