Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą soczewica. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2015

Dahl z botwinką

Wiem, że grzeszę, ale botwinka jeszcze nie pojawiła się u mnie w garze w wersji chłodnika - jakoś nie było okazji :) Dlaczego? Bo zawsze ląduje w dahl - a przynajmniej w pysznej odmianie tego aromatycznego indyjskiego dania z dużą dawką białka. A co dla mnie najważniejsze: mój syn bardzo je lubi. Oczywiście przepis wpisuje się w kanon: prosto, szybko i zdrowo. 


Składniki:
  • szklanka suchej czerwonej soczewicy
  • pęczek botwinki
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka mielonych nasion kolendry
  • 1 łyżeczka kuminu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki oleju
  • sok z 1 cytryny
  • garść natki pietruszki
  • sól
Można kombinować wersję z marchewką lub kalarepką.
Soczewicę przepłukujemy, zalewamy 2 szklankami wody i gotujemy 7 min. W dużym garnku lub na dużej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy na niego przyprawy: imbir, curry kolendrę, kumin i smażymy na małym ogniu niecałą minutę. Następnie dodaję botwinkę (buraczki pokrojone w kostkę + liście pokrojone na mniejsze kawałki), duszę 5 minut. Następnie dodajemy soczewicę, jeśli podczas gotowania nie wchłonęła całej wody, dodajemy razem z nią.  Gotujemy 10 minut, soczewica powinna być miękka, a następnie doprawiamy solą*. Jeśli potrawka jest zbyt gęsta, dodajemy trochę wody, jeśli zbyt rzadka gotujemy trochę dłużej, w celu odparowania nadmiaru wody. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy i przeciśnięty przez praskę czosnek. Wlewamy sok z cytryny. Dokładnie mieszamy, sprawdzamy smak i ewentualnie go korygujemy (sól, chili). Spożywamy z kaszą (polecam pęczak), ryżem czy pajdą chleba. Przed podaniem posypujemy pietruszką.


Po dłuższym kontakcie z buraczkami, całość nabiera czerwonego koloru.


*moje dziecko bardzo lubi to danie, dlatego solę bardzo oszczędnie, praktycznie prawie wcale.

piątek, 1 maja 2015

Jarmuż + pęczak = połączenie idealne

Jestem tą szczęściarą, która posiada kawałek ogródka i której się chce w tej ziemi grzebać. Dzięki czemu całą jesień, zimę i wiosnę mogę raczy się jarmużem. Mimo, że na jesień zaatakowało go jakieś robactwo, to zapobiegawczo wysiałam sporo towaru, więc mogę się nim raczyć, kiedy przyjdzie mi ochota. Zresztą teraz  po zimowaniu i przymrozkach jest według mnie najsmaczniejszy. 

Gdy sprawdzałam, czy dziecię moje polubi jego smak, dodawałam go do warzywnych sosów. Tak powstała warzywno-jarmużowa potrawka, która bardzo często gości u mnie na stole -  obowiązkowo z pęczakiem.




Potrzebujemy:
  • pół szklanki zielonej soczewicy
  • 2 liście laurowe
  • 2 ziarna angielskie
  • 1/2 łyżeczki majeranku
  • 2 średnie marchewki
  • 1 cebula
  • 2 laski selera naciowego
  • 3 garście jarmużu
  • 2 pomidory lub puszka pokrojonych
  • ząbek czosnku
  • szklanka kaszy pęczak
  • 2 łyżki oleju do smażenia + 1 łyżka do kaszy
  • 1/4 łyżeczki wędzonej papryki lub 1/2 słodkiej
  • 1/4 - 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • sól, pieprz do smaku



Gotujemy pół szklanki zielonej soczewicy w mniejszym garnku, w tym czasie w drugim garnku na podgrzany olej wrzucamy 2 liście laurowe i ziele angielskie oraz majeranek, dodajemy marchewki pokrojone w półplastery, pokrojony seler naciowy, cebulę pokrojoną w kostkę. Dusimy 10 min w razie potrzeby dolewając wody. Dodajemy zblanszowany jarmuż (bez twardych łodyg), soczewicę, dodajemy 2 sparzone pomidory (obrane ze skórki i pokrojone w grubą kostkę) i zmiażdżony ząbek czosnku. Dodajemy koncentrat pomidorowy i doprawiamy. Dusimy jeszcze 5 min. 

Na dnie garnka rozgrzewamy 1 łyżkę oleju rzepakowego, następnie podsmażamy na nim szklankę kaszy pęczak. Gdy kasza straci matowość, dolewamy 2 szklanki wody. Gotujemy do wchłonięcia wody.

Oczywiście naszą potrawkę warzywną można równie dobrze podać z makaronem, ziemniakami czy ryżem. Ale ja polecam pęczak, bo jestem jego ogromną fanką!!!



    czwartek, 10 lipca 2014

    Warzywny Chow Mein

    Lubicie makaron Chow Mein? Osobiście przypomina mi smak makaronu z zupek chińskich, którymi człowiek ratował się od czasu do czasu na studiach. I łezka się w oku kręci, jak człowiek sobie te czasy przypomina. No ale starość nie radość... W moim ulubionym markecie na literę L. dość często można to makaronisko znaleźć. Jest on podstawą mojego ulubionego warzywnego kotła. Jakby co jest także czysto wegański.


    Na warzywną wyżerkę potrzebujemy:
    • pół główki białej kapusty 
    • 3 marchewki
    • szklankę ugotowanej zielonej soczewicy 
    • dużego pomidora malinowego
    • łyżkę mąki ziemniaczanej
    • po gałązce tymianku i bazylii
    • pół łyżeczki papryki słodkiej
    • sól, pieprz do smaku
     

    Kapustę cienko kroimy, marchewkę obieramy i używając obieraczki robimy z miejcienkie paseczki. Wrzucamy warzywa na rozgrzaną patelnię, podsmażamy chwilę. Dodajemy pokrojonego w drobną kostkę pomidora oraz ugotowaną soczewicę. 



    Dodajemy zioła. Dusimy pod przykryciem 15 min (jeśli nasze warzywa są oporne i nie puściły za dużo wody, dolewamy kapkę). Następnie dodajemy mąkę rozmieszaną w połowie szklanki wody, zagotowujemy i przyprawiamy solą i pieprzem oraz papryką. Taki gęsty sos mieszamy w dużym garze z ugotowanym makaronem. Najlepiej smakuje odgrzane po raz drugi. 
     
    Ja zawsze odkładam trochę sosu bez soli i pieprzu i podaję mojemu dziesięciomiesięcznemu skrzatowi, bo uwielbia dania z makaronem.