Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą truskawki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 maja 2016

Zdrowe lody

Zrobiliśmy lody. Idealne na tą pogodę, bez niepotrzebnych dodatków, z naturalnych surowców. Samo zdrowie! 

 

Składniki (można dowolnie zmieniać proporcje):
  • 2 garście truskawek (u nas mrożone, ale niedługo już świeże będą)
  • 1 banan
  • puszka mleka kokosowego (tylko część stała, wody z dołu puszki nie dodawaliśmy)
  • łyżka cukru pudru
Blendujemy wszystko na jednolitą masę.Wlewamy masę do foremek. My używamy foremki z Ikei, fajne, wielokrotnego użytku i w miarę wygodne. Wkładamy całość na podstawce do zamrażalki. Aby ułatwić wyjęcie z foremki najlepiej polać ciepła wodą.



niedziela, 6 lipca 2014

Ostatnie truskawki do racuchów marsz!

Są dwa sposoby wykonywania racuchów:
- na szybko, gdy żołądek już przyklejony do kręgosłupa, czyli robimy z wykorzystanie proszku do pieczenia lub sody,
- na spokojnie, gdy mamy trochę czasu na to, by drożdże podrosły.
Staram się jak najczęściej robić właśnie drożdżowe racuchy, które mają niesamowity smak i aromat. Oczywiście najlepsze są z dodatkiem świeżych owoców, więc trzeba koniecznie zrobić je ze słodkimi truskawkami.


Szykujemy:
  • 2 szklanki maki
  • 2 jajka
  • 25 g świeżych drożdży
  • 3/4 szklanki mleka
  •  olej do smażenia
  • 1-2 szklanki truskawek



W połowie letniego mleka rozmieszać drożdże, dodać 1 łyżeczkę mleka, przyprószyć łyżką mąki i zostawić do wyrośnięcia. Gdy drożdże ruszą (czyli wyrosną i delikatnie się spienią), wyrobić  z resztą składników i znowu zostawić na jakieś 30 min. Jak ciasto wyrośnie dodać pokrojone truskawki. Ciasto nakładamy łyżką na rozgrzany olej. Smażymy na złoto. Jemy jeszcze ciepłe. Cukroholicy posypują jeszcze cukrem pudrem, ale ja jestem na odwyku.
 

środa, 25 czerwca 2014

Obłędne drożdżowe z truskawkami

Drożdżowe należy do moich ulubionych ciast, a i jakoś tak się ostatnio dzieje, że drożdże chcą ze mną współpracować. Takie ciasto można jeść na śniadanie, pyszny podwieczorek i szybką kolacje (w sumie nic nie stoi na przeszkodzie, by raczyć się nim na obiad). A że sezon na truskawki otwarty, grzech nie spróbować. Gdy użyjemy mleka sojowego, ciasto jest całkowicie wegańskie, a zainspirowała mnie swoim śliwkowym ciachem veggieola.



Na blachę ciasta potrzebujemy:
  • 2 łyżki oleju
  • 3 łyżki cukru
  • 250 ml mleka
  • 25 g drożdży świeżych
  • 1 dojrzały banan 
  • 500 g mąki
A teraz super trudne wykonanie: wszystko oprócz maki mieszamy razem w misce, najlepiej jakąś drewnianą łychą (ale najpierw rozpuszczamy drożdże w mleku i rozgniatamy banana na miazgę). Teraz odstawiamy na jakaś godzinę. Po tym czasie wyrabiamy ciasto z mąką - można dalej używać naszej sprawdzonej łychy. Gdy wszystko się ładnie połączy, przekładamy do wysmarowanej olejem blachy, a na wierzch kładziemy owoce.  Nie używamy największej blachy jaką mam na stanie. Najlepiej wziąć najmniejszą (moja blacha ma wymiary kartki a4 a ciasto nie wyszło wysokie). Zostawiamy na pół godziny, aby owoce przywykły do nowej miejscówki.
 

Oczywiście ciasto drożdżowe nie może obejść się bez kruszonki. I tu zaczynają się schody, gdyż robię ją na tak zwane oko z:
  • pół szklanki oleju
  • pół szklanki mąki
  • pół szklanki cukru
Dopiero gdy wymieszam wszystko razem, sprawdzam czy konsystencja mi odpowiada, a jak nie to dodaję  troszeczkę oleju lub mąki. Ewentualny nadmiar kruszonki mnie nie martwi, gdyż dodatkowe ilości zapiekam na mniejszej blaszce i pałaszuję potem ze świeżymi owocami. Można też zapiec z rabarbarem, ale to już kiedy indziej.



Gotową kruszonką posypuję ciasto. Blacha wędruje do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na jakieś 30 minut. Jemy dopiero, gdy troszkę przestygnie!


PS. a wieczorem zumba, co by pupsko za bardzo nie urosło :)